Jak co dzień wstałam, przeciągnęłam się i ruszyłam w stronę okna. Siadając na parapecie zauważyłam że, codziennie patrzę w to samo okno, i codziennie widzę ten sam świat. To samo drzewo obok domu państwa Binkowskich, te same krzaki, ulice. Wyglądając przez to okno widuję tych samych ludzi, ale dzisiaj ujrzałam chłopaka którego nigdy wcześniej nie widziałam. Śledziłam go wzrokiem dopóki nie znikł za zakrętem. Dzisiaj pierwszy dzień w szkole więc to na pewno jakiś nowy dzieciak. Szybko się ubrałam i zeszłam na dół na śniadanie, gdzie czekała już na mnie moja mama Marysia i mój starszy brat Paweł, taty jak zwykle nie było bo dla niego ważniejsza od rodziny była praca. Całymi dniami siedział w pracy a jak wracał to zamykał się w swoim gabinecie i nie wychodził z niego dopóki nie padał ze zmęczenia. Zastanawiające jest to że jego grafik przewiduje pracę od 7 do 15 a on wraca zazwyczaj o 19 i tłumaczy się że "miał więcej pracy". Mhmmmm już widzę jego pracę. Po zjedzonym śniadaniu ja i mój brat idziemy do szkoły. Strasznie kocham mojego brata. On mnie rozumie jak nikt inny, może to dziwnie zabrzmi ale gdyby nie był moim bratem to na pewno bym z nim była. Gdy weszłam do szkoły, od razu poczułam że ten rok nie będzie łatwy. Podeszłam do mojej szafki i wyjęłam Chemie, bo niestety jaką pierwsza powitalną lekcję dostałam Chemie. Wchodząc do klasy ujrzałam tego samego chłopaka, co rano na chodniku pod moim domem. Z bliska był jeszcze ładniejszy. Usiadłam w drugiej ławce i czekałam na dzwonek.Nagle obok mnie usiadł największy idiota z mojego rocznika Hubert. Oczywiście jak zawsze zaczął mnie obrażać, wtem nowy chłopak z klasy wstał podszedł do mojej ławki i silnym ruchem wywalił Huberta z mojej ławki. Byłam zdziwiona że mnie obronił, bo nigdy żaden chłopak nie stanął w mojej obronie. Chłopak usiadł obok mnie i podając mi rękę powiedział:
-Cześć. Jestem Piotrek.A ty ?
Jego niebieskie oczy i nieziemski uśmiech sparaliżowały mnie od stóp po głowę. Nagle otrząsnęłam się i podając mu rękę odpowiedziałam:
-Nadia. Miło mi. I bardzo ci dziękuje że zabrałeś ode mnie tego idiotę.
Piotrek oparł się o ławkę i śmiejąc się odparł:
- Nie ma za co. Z gorszymi frajerami sobie radziłem.
Dzisiaj rano nazwałam go dzieciakiem a tu proszę, taka niespodzianka. Gdyby nie on to znowu byłabym pośmiewiskiem przez cały rok, dla mojej klasy. Poczułam motylki w brzuchu i nie wiedziałam jak mam do niego zagadać. I kiedy już wymyśliłam że zapytam się o ołówek, wtedy on powiedział:
-Nie mam ołówka, ale mogę ci pożyczyć go od kogoś innego.
Zatkało mnie. Przecież ja jeszcze nawet się go o nic nie zapytałam a on już mi odpowiedział. Więc zapytałam:
-Skąd ty wiedziałeś że chciałam ołówek ?
Chłopak spojrzał na mnie przestraszonym wzrokiem,schował ręce po ławkę i odpowiedział:
-Przecież o niego zapytałaś.
-Ja o nic nie pytałam.
-Jak to nie. Przecież zapytałaś.
-Pomyślałam o tym żeby się ciebie zapytać o ołówek ale nie zapytałam.
Piotrek był bardzo przestraszony, szybkim ruchem zabrał książki i wyszedł z klasy. nie zwlekając ani sekundy zabrałam książki i ruszyłam za nim. Ale gdy wybiegłam na korytarz jego już tam nie było. Ale postanowiłam nie odpuszczać więc poszłam tam gdzie najczęściej ukrywają się uczniowie którzy uciekają ze szkoły czyli, stare budynki po jakiejś firmie. Nigdy wcześniej tam nie byłam ale tylko to miejsce przyszło mi do głowy. Wybiegłam ze szkoły, i poszłam prosto do opuszczonych budynków. Nie spodziewałam się tego że przesiadują tam tam najwięksi chuliganie z całego miasta. Gdy tylko tam weszłam wszyscy zebrali się wokół mnie i zaczęli mnie popychać od jednego do drugiego. Zaczęłam piszczeć, ale na marne bo ta firma była oddalona od wszelkich budynków. Nagle w wejściu pojawił się Piotrek, który nawet się nie odzywając przestraszył wszystkich chłopaków. Szybko do mnie podbiegł, podniósł moją torbę i podnosząc moją opuszczoną głowę do góry zapytał:
-Nic ci nie jest ? Co ty tutaj robisz ?
Zdziwiona odrapałam:
-To samo pytanie mogę zadać tobie. O co chodziło dzisiaj z tym ołówkiem i czemu oni się ciebie tak wystraszyli?
Chłopak bawiąc się paskiem od mojej torby nic nie odpowiedział, dopiero po chwili odparł:
-To przypadek. Chodź odprowadzę cię do domu, bo się śpieszę.
Widząc że Piotrek nie powie mi o niczym odpuściłam. Gdy doszliśmy do mojego domu Piotrek się zaśmiał i powiedział:
-mieszkam tuż obok cię. widzisz to okno? to mój pokój.
Spojrzałam na dom Piotrka i na jego okno i zauważyłam że mamy okna naprzeciwko siebie. Na dodatek pomiędzy oknami było duże drzewo które umożliwiało przejście z okna do okna.Wiedział to ponieważ kiedyś mieszkała tam Łucja moja przyjaciółka. Zaśmiałam się i powiedziałam:
-Widzisz to okno ? to jest mój pokój. a widzisz to drzewo ? po nim możemy przechodzić do siebie.
Piotrek zaczął się śmiać, i powiedział:
-To mam nadzieje ze będziemy się często widywać. A teraz muszę lecieć. Cześć.
-Cześć.
Weszłam do swojego pokoju i ujrzałam przez okno jak Piotrek zdejmował koszulkę. Jego wysportowana klatka piersiowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Patrzałam się na niego jak na obrazek, i wtedy nagle on się obrócił. Otworzył okno i przechodząc ostrożnie po drzewie, zapukał do mojego okna i śmiejąc się odparł:
-Wiesz że podglądanie ludzi jest karalne?
-Coś o tym słyszałam- Odrapałam śmiejąc się.
-Będziesz mnie musiała za to jakoś przeprosić wiesz ?
-Co dokładnie masz na myśli?
-Jak zgodzisz się na randkę ze mną to cię nie pozwę.
-Dobra.
-To widzimy się jutro o 16 na tym drzewie ok ?
-Ok.
Zamknęłam okno, i zasłoniłam rolety. Nie mogę się już doczekać jutra. Po raz pierwszy chłopak zaprosił mnie na randkę.