Pewnego ciepłego dnia, Gabrysia wyszła na miasto na zakupy. Idąc chodnikiem poczuła się słabiej więc stanęła i popatrzała na swoje nogi, gdy już poczuła się lepiej poszła dalej. Nagle czując się tak jakby uginały jej się nogi oparła się o barierkę i zemdlała. Obudziła się w szpitalu, gdzie obok siedziała jej mama i tata. Zapytała: co się stało ? Jej rodzice byli zapłakani i zdenerwowani i nie mogli wydusić z siebie ani jednego słowa. Gabrysia pomyślała że przejęli się tym że straciła przytomność i tyle. Na następny dzień Gabi wyszła ze szpitala, i gdy siedziała u siebie w pokoju przyszli do niej rodzice, usiedli na jej łóżku i spokojnym głosem jej mama powiedziała: Kochanie... Już wiemy jaka była przyczyna tego że zemdlałaś. Nagle po policzku jej mamy zaczęły spływać łzy, gdy ujrzał to jej tata pomimo tego że był tak samo załamany jak ona powiedział: Córuniu nie wiem jak mam ci to powiedzieć, więc najlepiej powiem prosto z mostu.... Jesteś chora na białaczkę i jest już za późno na leczenie. Mama Gabrysi zaczęła strasznie płakać i przytuliła zdezorientowaną Gabrysię która dopiero po kilku minutach uświadomiła sobie co tak naprawdę się dzieje. Przez kilka kolejnych dni Gabrysia nie wychodziła z domu, jej rodzice widzieli jak wypakowuje stare zdjęcia i ogląda je z łzami w oczach, a najgorsze jest to że oni nie wiedzieli jak jej pomóc. Nagle Gabrysia poderwała się z krzesła złapała swoją torebkę i wybiegła z domu. Okazało się że pobiegła do Tomka, który podobał jej się od 1 klasy gimnazjum, zapukała do jego drzwi i poprosiła aby wyszedł na most niedaleko jego domu.
Gdy już spotkali się na moście Gabrysia wydusiła z siebie: Tomek... Możesz się ze mnie śmiać, ale ja się w tobie zakochałam... Wiem że jestem głupia bo ja nie jestem ani ładna, ani chuda a tobie podoba się Karolina z naszej klasy ale ja musiałam ci to powiedzieć... Jeśli czujesz to samo to powiedz a jeśli nie to po prostu odejdź. Tomek spojrzał się w oczy Gabrysi po czym wybuchł śmiechem i odszedł krzycząc do niej: Nara dziewczynko! Gabrysia usiadła na moście i wyszeptała: Już nikt mi nie zarzuci przed końcem że nie próbowałam. Wstała i otrzepując spodnie poszła w stronę domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz